Becikowe zagrożone...

W związku z czasowym zawieszeniem przepisów pozbawiających rodzinę becikowego, jeśli matka nie ma udokumentowanego zgłoszenia się do ginekologa do 10 tygodnia ciąży - przekazuję parę uwag. Dobrze, że zawieszono te przepisy, jednak fakt ponownego jego obowiązywania w przyszłości budzi szereg wątpliwości.

Na początku wyjaśniam, że jestem zwolenniczką dobrej, fachowej opieki medycznej nad matką i jej dzieckiem w okresie prenatalnym. Jestem przekonana, że kompetentny, a przy tym taktowny ginekolog - położnik to zwykle specjalista mocno oblegany i niełatwo do niego się dostać.

Jednocześnie uważam, że jeśli matka z jakiegokolwiek względu nie zdołała odbyć wystarczającej liczby wizyt, nie powinna być za to karana i to poprzez dotkliwe pozbawienie jej becikowego.

Poniżej parę uwag na ten temat:

  1. Nieuzasadnione wydaje się karanie finansowe (przez pozbawienie becikowego w wys. 1000 zł) matki, która nie spełniła narzuconych jej wymogów dotyczących liczby wizyt u ginekologa i ich terminów (czy korzystanie z opieki medycznej w określony sposób w czasie ciąży jest w Polsce przymusowe?);

  2. Prawodawca zdaje się nie uwzględniać faktu, że nie zawsze w pierwszych 2,5 miesiącach objawy wskazujące na poczęcie dziecka są wystarczająco czytelne, np. brak miesiączki w spodziewanym terminie można różnie interpretować:

    - np. w przypadku nieregularnych cyklów, wśród których bywają niektóre o znaczniej długości np. 60 dniowych

    - w przypadku, gdy poczęcie dziecka nastąpiło zanim pojawiła się pierwsza miesiączka po narodzeniu poprzedniego dziecka

    - w okresie pre menopauzy

  3. Nawet jeśli kobieta domniemywa, że poczęło się dziecko, może mieć trudności z dostaniem się do lekarza ginekologa (nie zawsze łatwo o termin) lub też może wstrzymywać przez pierwsze trzy miesiące z wizytą, aby uniknąć np. namawiania na aborcję (zdarza się, niestety).

  4. W przypadku kobiet, które doświadczyły wczesnych poronień o nieustalonej przyczynie, niekiedy widoczne jest dążenie do uniknięcia badania wewnętrznego na wczesnym etapie kolejnej ciąży, które zdaniem niektórych może sprzyjać kolejnemu poronieniu.


A może prawodawca poprzez ustawę chce skłonić (zmusić?) kobiety do permanentnego stosowania testów ciążowych - to jest to znaczny wydatek w czasie kilkudziesięciu lat okresu płodności.

Warto przypomnieć, że nawet testy ciążowe nie dają 100% pewności, ponieważ bywają fałszywie dodatnie i fałszywie ujemne. Przy okazji - warto propagować metody rozpoznawania płodności, które prócz innych zalet, bardzo ułatwiają jak najwcześniejsze rozpoznanie poczęcia dziecka.

Reasumując - zachęty i ułatwienia w dostawaniu się do ginekologa - TAK!
przymus i restrykcje za brak wystarczającej liczby wizyt - NIE!

Pieniądze (jakże skromne w porównaniu z innymi krajami UE!) z "becikowego" to ułatwienie w nabyciu wyprawki dla niemowlęcia (a koszty są niemałe!), a nie nagroda za gorliwe uczęszczanie do lekarza.

Poniżej dołączam przykładowy materiał na ten temat, zamieszczony w internecie.

Pozdrawiam serdecznie
Agnieszka Przybylska, pedagog, doradca rodzinny


echodnia.eu
Za późno zgłosisz ciążę, nie dostaniesz becikowego IB Prawie 10 procent młodych mam, które w styczniu złożyły w Kielcach wnioski o wypłacenie "becikowego", nie dostało zasiłku, bo za późno zorientowały się, że są w ciąży.

Doktor Marek Wojner, ginekolog-położnik:

- Szkoda, że ustalając granicę 10 tygodnia ciąży twórcy nowego przepisu o "becikowym" nie zapytali o zdanie ginekologów. Kobiety, które nigdy nie rodziły, a także te, które cierpią na zaburzenia hormonalne, mogą nie zorientować się, że są w ciąży i przegapią wymagany prawem termin zgłoszenia się na pierwsze badanie. Potem nie da się już niczego odkręcić, bo ginekolog musi podać wiek ciąży.
W listopadzie zmieniły się przepisy dotyczące tzw. becikowego, czyli zasiłku z tytułu urodzenia dziecka. 1000 złotych, przysługujące każdej rodzinie z tytułu urodzenia dziecka, może być wypłacone tylko pod takim warunkiem, że oprócz stosownych dokumentów rodzice złożą w swoim urzędzie gminy lub ośrodku pomocy społecznej zaświadczenie lekarskie o tym, że matka od 10 tygodnia ciąży do porodu pozostawała pod opieką lekarską. Zaświadczenie (składane na specjalnym formularzu) musi zawierać także informację, że w czasie tej opieki kobieta zgłosiła się na co najmniej trzy wizyty do ginekologa. Jeśli kobieta spóźni się z datą pierwszej wizyty i badania, w myśl nowych przepisów traci prawo do "becikowego".

Ośrodki pomocy społecznej w naszym regionie (świętokrzyskie) już zbierają żniwo tego przepisu. Około 10 procent młodych mam, które w styczniu złożyły wnioski o wypłacenie "becikowego" w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie w Kielcach, nie dostało zasiłku, bo za późno zorientowały się, że są w ciąży.

- Mimo że zmiana przepisów była nagłaśniania przez media, wiele kobiet dopiero u nas dowiadywało się, że trzeba było postarać się o zaświadczenie lekarskie od 10 tygodnia ciąży. Niestety, musieliśmy oddalić ich wnioski, zaproponowaliśmy, żeby napisały odwołanie.

Czekamy na jakąś decyzję ministerstwa, bo nie ma żadnych przepisów przejściowych, a przecież te panie zaszły w ciążę przed wejściem w życie nowych przepisów - mówi Wanda Niebrzegowska, kierownik działu świadczeń rodzinnych w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie w Kielcach.

Podobne kłopoty mieli pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Ostrowcu Świętokrzyskim, gdzie również matki zbyt późno zorientowały się, że są w ciąży.

- Była nawet taka młoda dziewczyna, która ani razu nie była u ginekologa, bo dobrze się czuła aż do samego porodu - powiedziała nam pracownica MOPS w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Dziesiąty tydzień to zdecydowanie za wcześnie, żeby kobieta zorientowała się, że jest w ciąży i zgłosiła się do ginekologa - uważają lekarze. - Dotyczy to szczególnie młodych dziewcząt, które często mają jeszcze nieuregulowane cykle i zwyczajnie nie przyjdzie im do głowy, że spóźniająca się miesiączka może być oznaką ciąży. Częste oddawanie moczu tłumaczą sobie przeziębieniem, a poranne mdłości - niestrawnością po kolacji. Rozsądnie byłoby ustawić granicę na 16 tygodniu ciąży, wtedy występują już takie symptomy, które nie pozostawiają żadnych wątpliwości - mówi dr Marek Wojner, specjalista ginekolog-położnik ze Świętokrzyskiego Centrum Matki i Noworodka w Kielcach.

- Dzisiaj społeczeństwo jest biedne, zabieranie matce 1000 złotych to nie jest dobry sposób na szukanie oszczędności. Warto pamiętać, że często pierworódki są w młodym wieku, nie mają stałej pracy i taki zastrzyk gotówki jest bardzo potrzebny na przygotowanie wyprawki dla dziecka - dodaje.

Jesteś tutaj: Strona Główna Samoedukacja Becikowe zagrożone...