Zabić plotką

Język jest narządem małym i z pozoru nie posiadającym zbyt wiele mocy, jednak jak niepozorny ster statku decyduje o kierunku jego płynięcia, tak język jest głównym kreatorem otaczającej rzeczywistości. Językiem możemy zbudować najwspanialsze rzeczy oraz tym samym językiem można zniszczyć to, co z takim mozołem było budowane. Doświadczyliśmy zresztą w naszej narodowej historii różnych traum, więc przykładów nie trzeba szukać daleko.

Na początku wszelkiego działania, czy to dobrego, czy złego – destrukcyjnego – zawsze jest myśl, następnie materializuje się ona poprzez artykułowanie słowem przełożonym na działanie.

Nasza miejscowość, czyli Kamieniec Wrocławski, połączony w sposób naturalny pewnymi mocnymi przyjacielskimi więzami z Łanami, w okresie po powodzi '97 roku stał się miejscem narodzin lokalnej solidarności i enklawą energicznych działań na płaszczyźnie społecznej z późniejszym przełożeniem na pracę w Radzie Gminy. Pisałem już wcześniej o takich działaniach i inicjatywach choćby w artykule "Reminiscencje Wyborcze", zatem nie będę tego wątku już poruszał.

Artykułem tym chcę pokazać ile szkód można wyrządzić zniekształconą informacją, czy wręcz zupełnie kłamliwymi stwierdzeniami rozpowszechnianymi plotką, zwłaszcza kiedy robi się to z rozmysłem realizując zamierzone cele.

Mniej więcej od jakiegoś roku zaczęły po Kamieńcu krążyć plotki na temat mojej osoby, czyli Piotra Gróbarczyka. Kilkakrotnie otrzymywałem telefony od zupełnie postronnych osób, które ostrzegały mnie przed plotkami rozpuszczanymi przez dobrze znaną mi osobę. Ale nie jest to jedyne źródło plotek, bowiem jest niestety przynajmniej kilka osób, które również znam, zainteresowanych wdeptaniem w błoto zarówno określonych osób jak i różnych projektów oraz przedsięwzięć.

Co zatem jest treścią krążących plotek? Otóż rzekomo głównie ja oraz Jerzy Misztal mieliśmy być inicjatorami sprzedania świetlicy wiejskiej w Kamieńcu, choć prawda jest taka, że właśnie między innymi dzięki mnie i Jerzemu ta świetlica nie była rzeczywiście sprzedana i w najtrudniejszym okresie, kiedy to budowano szkołę w Kamieńcu i pieniędzy w gminie brakowało właściwie na wszystko, potrafiliśmy ją utrzymać czyniąc drobne a konieczne remonty za wypracowane własnym sumptem pieniądze. W tę troskę o świetlicę zaangażowanych było około dziesięciu osób. W ostatnim czasie świetlica nasza przestała należycie funkcjonować i mieliśmy inicjatywę, aby ją ożywić, ale niestety, napotkaliśmy na silny opór, natomiast wówczas gruchnęła plotka o rzekomym naszym zaangażowaniu na rzecz sprzedania świetlicy, co jest absolutną nieprawdą.

Kolejna plotka wypuszczona to taka, że głównie ja - bardzo autorytarnie rządzę w stowarzyszeniu oraz, że z tego powodu realizowane są tylko moje pomysły. Ale ten kaliber plotkowania był dopiero preludium przed bardziej wyrafinowanymi pomówieniami, mającymi zdyskredytować w czasie wyborów samorządowych zarówno mnie jak i mojego kolegę i współpracownika Jerzego Misztala. Ja miałem być podobno tym szczęśliwcem, któremu wójt rzekomo umarzał podatki, a Zakład Gospodarki Komunalnej rachunki za wodę. Jerzy Misztal przez plotkarzy ukazywany był jako ten, który swoimi "wpływami" blokuje powstanie sklepu sieci "Biedronka" co przekładać ma się na tak zwaną drożyznę w miejscowych sklepach, co jest oczywiście zwykłym podłym kłamstwem. Kolejny ciężki kaliber to znowuż rzekome dorabianie się, oczywiście nas dwóch, na kolejnych Piknikach Kamieniec-Łany oraz na realizowanych projektach jak wyjazdy na narty, wyjazdy do parku wodnego, wyjazdy w góry czy organizacjach spektakli teatralnych, a nawet obsłudze finansowej zespołu "Poloneska". Projekty te adresowane i wykorzystywane były przez wszystkich mieszkańców naszej gminy.

Informacje te miały jeden wspólny mianownik – kłamstwo! Tym bardziej bolesne, że rozpowszechniane przez osoby niegdyś bliskie, a teraz dziwnie zawzięte.

Plotkowanie jest stare jak świat, więc nie było by w tej materii żadnej sprawy, gdyby nie to, że plotka padła jednak na podatny grunt. Jakoś tak jest, że w naszej rzeczywistości raczej nie podejrzewamy kogokolwiek o dobre intencje i bezinteresowność. Tak jest również i tym razem.

Pierwszym i najważniejszym aspektem plotki jest krzywda zrobiona osobom oplotkowywanym, drugim zaś są szkody wyrządzone tej części społeczeństwa, które w plotkach udziału nie bierze, ale pada ofiarą plotki, bowiem plotka zabija wszelkie inicjatywy, z których ono korzysta.

Jakie szkody powstały w wyniku tych plotek?

Planowaliśmy zrobić świetnie urządzony plac festynowy ze stałą sceną, alejkami asfaltowymi dla rolkarzy i dzieci na rowerkach, miał być amfiteatr, górka saneczkowa i wreszcie piękny park. Mieliśmy już wstępny projekt, decyzje zebrania wiejskiego dającą przyzwolenie na gospodarowanie przez nasze stowarzyszenie Placem Festynowym, była wizja i determinacja na pozyskanie zewnętrznych i sponsorskich środków celem finansowania przedsięwzięcia. Ni o cóż. To co miało być naszym pokoleniowym wysiłkiem i darem dla pokoleń następnych legło w gruzach z powodu wytworzonej bardzo nieprzyjaznej i nacechowanej podejrzeniami oraz rzucanymi oszczerstwami sytuacji. Projekt odszedł zatem w niebyt , bo nie ma dla niego miejsca kiedy została zdruzgotana nasza społeczna solidarność. Nastąpił tryumf fałszu, plotki, zazdrości, niechęci i zawiści. Ten tryumf dotknął jeszcze kilka obszarów, a obecnie dosyć mocno oddziałuje na nową radę gminy, którą tworzą osoby jeszcze nie znające wielu realiów i aspektów wykonanej pracy, przez co są bardzo zdezorientowane, a dając posłuch plotce podejmują decyzje negatywnie oddziałujące głównie w obszarach działania organizacji pozarządowych, czyli stowarzyszeń, działających na terenie naszej gminy i dla dobra jej mieszkańców.

Nie będzie fajnej multimedialnej salki przy świetlicy, którą planowaliśmy wyremontować i urządzić, tak aby mogły korzystać z niej rożne gremia. Los wyjazdów do parku wodnego, na narty, na górskie trasy trasy piesze jest obecnie nieznany – musimy dopiero wszystko na nowo przemyśleć i podjąć decyzję o ich realizacji bądź zaniechaniu. Także Piknik Kamieniec – Łany, organizowany przez nas z takim rozmachem, odchodzi do historii i jeśli nawet ktoś się porwie na próbę jego kontynuacji, to po pierwsze nie będzie miał do tego legitymacji, a po drugie nie udźwignie go na takim poziomie na jakim był.

Jeśli nie postawimy tamy plotce, jeśli będziemy dawać plotkarzom przyzwolenie do plotkowania i będziemy się karmić kłamstwami oraz półprawdami, kiedy pozwolimy w siebie wsączać nienawiść, wówczas straty będą jeszcze większe.

Siłą i zapłatą dla społeczników jest satysfakcja z wykonanych dzieł oraz wdzięczność społeczna - odbiorców ich działań, kiedy jej zabraknie, a co gorsza, jeśli zmieni się w podejrzliwość i oszczerstwa, pomówienia i zarzuty wówczas społecznicy odchodzą wraz ze swoimi talentami i zapałem do głębokiego cienia, z którego raczej już nie wychodzą, a społeczeństwo w określonych sferach ubożeje.

Taki proces właśnie następuje w obecnej chwili.

Przyjdzie jeszcze czas na dokładniejszy bilans strat i zapewne o taki się pokuszę. Dziś jedno jest wiadome, to co było dorobkiem wspólnego wysiłku w czasie obrony wałów w '97 roku legło w gruzach. Ja, wraz z tak zwanymi "ostatnimi Mohikanami" jakoś otrząsnę się z pyłu destrukcji, ale to nie zmieni sytuacji, że tętniący dotąd życiem Kamieniec Wrocławski i Łany nie będą już takimi samymi miejscowościami i utraciły pewną szlachetność oraz poziom wywalczony mozolnie na wałach w '97 roku. I chociaż nowe gremia może podejmą jakąś inicjatywę i poczynią wysiłek społecznego działania, to jednak powiewu "Łańskiej Solidarności" już nie będzie. Zabiła ją plotka.

Piotr Gróbarczyk