Biała rzeczywistość

Wczoraj, w niedzielę 21 marca 2010r, w pierwszy Dzień Wiosny, miał miejsce ostatni wyjazd w ramach projektu BIAŁY MOST. Byliśmy w Jakuszycach. Ja trzy raz mogłam pojechać z dziatwą na wyprawę „biało -mostową”. Pierwszy raz z najstarszym synem Łukaszem (ma 8 lat prawie) byłam w Jakuszycach. Narty (zjazdówki) miałam na nogach lata świetlne temu. Biegówki założyłam pierwszy raz, mój syn także. Obawiałam się, jak sobie poradzi, jednak pan Piotr Gróbarczyk zapiął Łukaszowi narty i… pojechaliśmy. Nie obyło się bez lądowań na cztery litery - lądowanko zadnie vel tylnie, i na boki-boczne. Jednak już w połowie trasy do schroniska Orle (4800m) syn pytał się, kiedy znów pojedziemy na narty. Jechaliśmy trasą łagodną, biegnącą malowniczo przez lasy. Było pochmurno, jednak jakby na naszą cześć, gdy dojeżdżaliśmy do Orle, wyszło zza chmur słońce i roziskrzyło biel śniegu wokół leżącego. Piękna, biała rzeczywistość…

Kolejny „Biały Most” był dla nas w Andrzejówce. Tu była już „wyższa szkoła jazdy”- zjazdy ze stoku! Z Łukaszem pierwszy raz wjechał na stok pan Piotr, a następnie zjechali w duecie, potem syn asekurowany wjeżdżał sam -zjeżdżał sam. Ja i córka ( Ania 3,5 roku) zjeżdżałyśmy na sankach, ale miałam też okazję zjechać na nartach ze stoku.

Jak wspaniale dzieci jeździły! Starsza niedużo od Ani - Zuzia tak wspaniale radziła sobie na nartach! Jakub Podliski (prawie 8 lat, był to jego 2 wyjazd na zjazdówki) tak świetnie sobie radził! Siostra Jakuba: Paulinka (11 lat, 2 wyjazd na zjazdówki, niepełnosprawna) tak wspaniale przy asekuracji pana Piotra zjeżdżała ze stoku i sama przejeżdżała duże odcinki! Jak świetnie można spędzać czas! Dzieci/dorośli podejmowali wyzwania jazdy na nartach i rewelacyjnie sobie radzili! W/g teorii p. Leszka Haniszewskiego - dzieci mają łatwiej, bo mniejsze, mają bliżej do ziemi no i inną perspektywę, dlatego nie boją się tak jak dorośli. Mój Łukasz jednak bał się , ale p. Piotr pomógł mu w przełamaniu emocji. Bezcenne, widzieć swą pociechę podejmującą wyzwanie, szczęśliwą na nartach - byłam taka dumna z syna.

Aura w Andrzejówce pamiętnej niedzieli była piękna, słoneczna. Sprzyjała nie tylko narciarzom, ale i paralotniarzom. Mogliśmy po południu podziwiać ich loty ponad górami. To naprawdę malownicze widoki.

Pogoda w niedzielę 21 marca 2010 roku w Jakuszycach nas nie rozpieszczała. Wiosna w pierwszym dniu swego królowania zmoczyła nas szczodrze deszczem. Jednak dotarliśmy do schroniska Orle, by tam się osuszyć i posilić. Jechałam na nartach ciągnąc na sankach Anię. Jechaliśmy z Jakubem i jego mamą Małgorzatą. Ania zasnęła i głośno chrapała. Taka aura nauczyła mnie by i przeciwdeszczowe wdzianka zabierać ze sobą. Ale jaka to satysfakcja, pomimo perturbacji pogodowych przejechać trasę! Jakie obrazki zostaną mi w pamięci? Łukasza na nartach, Nuli śpiącej na sankach i biegającej po schronisku, Kuby z bosymi stopami przed kominkiem… Wszystkie wyprawy – czas jazdy autobusem – okraszone były grą na gitarach i śpiewem p. Piotrka, p. Leszka przy wtórze całego „autobusu”. Na ostatnim wyjeździe bolał mnie ze śmiechu brzuch - śmiałam się z kawałów opowiadanych przez uczestników eskapady. Atmosfera wypraw wspaniała! Wielu uczestników, to weterani Biegu Piastów. Brali w nim udział w tym roku jak i w ubiegłych latach i to z sukcesami (np. p. Bernada w tym roku zdobyła puchar!). Zajmująco opowiadali nam, jak to kiedyś wyglądało, a jak jest obecnie. Znają te tereny jak własną kieszeń.

Ja z dziećmi byłam i w Andrzejówce i Jakuszycach pierwszy raz w życiu, więc dołączam się do podziękowań pana Leszka Haniszewskiego, który w imieniu swoim i wszystkich uczestników, dziękował organizatorom za pomysł i realizację projektu „BIAŁY MOST” kierując swoje słowa na ręce pana Piotra Gróbarczyka, pani Sabiny Jasińskiej oraz pana Jerzego Misztala, dla pozostałych organizatorów i wspierających projekt - włodarzy Gminy Czernica : DZIĘKUJĘ I PROSZĘ O JESZCZE ,JESZCZE ,JESZCZE !!!!!!!!

Anna Maria Maniak