Dotknąć historii...

Z historią obcujemy od lat najmłodszych, bo to przecież nasze mamy, ojcowie, babcie opowiadają nam o swoich losach, przeżyciach, doświadczeniach. W zakresie o wiele szerszym uczymy się jej w szkole, przez wiele lat naszej mozolnej edukacji.

Przetacza się ona wówczas obrazami w naszej młodej wyobraźni, kształtując obraz otaczającego nas świata. Czasami porusza do głębi, czasami śmieszy – raczej rzadko jest nam obojętna.

Ja przyznać muszę, że historia, zwłaszcza ta spersonalizowana porusza moje serce do głębi. Jakaś wyjątkowa nić empatii rodzi się w moim umyśle i pozawala mi wcielać się w postaci z historii zamierzchłej, jak i tej zupełnie nieodległej.

Być może właśnie ta wewnętrzna wrażliwość była impulsem zorganizowania wyjazdu do Muzeum Powstania Warszawskiego.

Dzięki przychylnemu wsparciu przyjaciół z naszego stowarzyszenia oraz zrozumieniu potrzeby wspierania takich inicjatyw przez samorząd Gminy, mógł dojść do skutku wyjazd zorganizowaną grupą do Warszawy, gdzie kulminacyjnym punktem było zwiedzanie wspomnianego muzeum.

Moim marzeniem było, aby z tego rejsu w przeszłość wydobyć możliwie najwięcej, a przede wszystkim, aby temu podróżowaniu towarzyszyło: po pierwsze przeżycie losów powstańców, a po wtóre zrozumienie kontekstu historycznego tych tragicznych wydarzeń.

Mając taką optykę, ucieszyłem się bardzo deklaracją, a następnie obecnością wicewójta Aleksandra Ziobro na naszym wyjeździe.

Wiedzieć należy, że pan Aleksander ma ogromną wiedzę historyczną i jako nauczyciel tej dyscypliny potrafi świetnie, w sposób bardzo przystępny, ze swadą i dużą dozą humoru, przekazać ją słuchaczom, a właściwie uczestnikom, gdyż w swoich wykładach potrafi słuchaczy wciągnąć w dialog.

Znając ten niezwykły dar, miałem ogromną nadzieję na solidne preludium przed zwiedzaniem muzeum. No i nie pomyliłem się. Jazda autobusem do Warszawy ma tę przypadłość, że trwa długo. Ale co oznacza długo, kiedy jest się w doborowym towarzystwie?

Zatem był czas na "sypanie" kawałami i pośmianie się, był także czas na wspólne śpiewanie piosenek przeróżnych, no i w końcu na solidną porcję historii w pigułce w wykonaniu pana Aleksandra.

Słuchaliśmy i włączaliśmy się w wykład z zapałem. Opowiadana historia stawała się dla nas żywym obrazem, zrozumiałym i konkretnie umiejscowionym. Namalowane słowem postaci jawiły się w pełni swoich ludzkich kształtów ze swoimi zaletami, wadami, przypadłościami i błądziły po zakamarkach naszych umysłów, wykuwając w nich miejsce dla siebie na długo.

Jak cenna była ta autobusowa lekcja, przekonaliśmy się będąc już na miejscu w muzeum. Nie wodziliśmy bowiem nierozumnym wzrokiem po eksponatach, i nie słuchaliśmy tępym słuchem odgłosów multimedialnej ekspozycji, ale mogliśmy swoimi zmysłami dotykać żywej historii.

Centralnym miejscem muzeum jest spiżowa ściana, biegnąca przez środek budynku, przecinając wszystkie kondygnacje. Podziurawiona jest ona przestrzelinami, w których po przyłożeniu ucha słychać odgłosy walczącej Warszawy, przy czym każda przestrzelina ma odgłosy z innego miejsca. I tak słychać komendy, strzały, huk wybuchów, śpiew piosenek powstańczych, zwykłe rozmowy - jednym słowem całe spektrum tamtych chwil.

Jest jeszcze jeden bardzo ważny element tej ściany. Cały czas słychać z dużą intensywnością w jej wnętrzu odgłos bijącego serca – jest to serce walczącej Warszawy.

Na ścianach, w różnego rodzaju szufladach, za zasuwami, nad głowami podwieszone pod sufitem, ukryte we wnętrzu rury kanalizacyjnej, postawione na półce, powieszone na specjalnych hakach – wszędzie dotykają nas materialni świadkowie tamtych dni. Ale i wiele jest miejsc, gdzie przez telefon, bądź za pomocą monitorów i głośników, można wysłuchać i zobaczyć relację uczestników powstańczych walk. Są to relacje osób zarówno żyjących jeszcze, jak również tych, których pośród nas już nie ma.

Wzruszające są to opowieści. Na mnie ogromne wrażenie zrobiło świadectwo Belga wcielonego do wermachtu, który jako saper wysadzał drzwi i ściany, aby mogli Niemcy dostawać się do ukrytej ludności, a następnie bestialsko ją mordować. Opowiadał ze ściśniętym gardłem o okrucieństwach, w których sam przecież brał udział. Zapewne niełatwe było złożenie takiego świadectwa.

Kolejną opowieścią dotykającą mojego wnętrza, było opowiadanie uczestniczki powstania, naonczas młodej dziewczyny, która była przewodnikiem po kanałach dla żołnierzy powstania.

Opowieści słucha się w zbudowanym kanale. Głos płynie z klatki wentylacyjnej wraz z odgłosami kanałowymi. Szczególnie mocno zapada w pamięci natarczywie spadająca kropla wody z wtórującym jej echem.

Wiele można by jeszcze napisać. Słowa i myśli przelane na papier, czy ekran monitora nie są jednak w stanie oddać wewnętrznych przeżyć i przemian w ich wyniku dokonanych.

Jest moim marzeniem, i pragnieniem, aby takie historyczne eskapady były realizowane w nadchodzącym czasie.

Cała wyprawa była zorganizowana w ramach autorskiego projektu "Szlakami Integracji Społecznej" realizowanego przez nasze stowarzyszenie - "Społeczny Komitet Mieszkańców Kamieńca Wrocławskiego Łan i Czernicy".

Integracja zatem jest ważnym i stałym elementem tego projektu, stąd nie mogło zabraknąć długich nocnych pogawędek oraz wspólnej biesiady.

W imieniu organizatorów, pragnę podziękować jeszcze raz uczestnikom, za ich otwartość, radość i spontaniczność. Wszelka sztampa, maska i pozoranctwo nie miało do nas przystępu. Pokazaliśmy się takimi, jakimi jesteśmy, i to właśnie jest piękne i cenne doświadczenie.

Zapraszam do korzystania z oferty naszego stowarzyszenia, przez udział w realizowanych projektach, o których dowiedzieć się można z plakatów wieszanych w miejscach publicznych naszej gminy oraz z witryny www.spolecznykomitet.pl

Kończąc składam osobne podziękowania panu Aleksandrowi Ziobro, za świetne historyczne wykłady. Pragnę podziękować koleżankom i kolegom ze stowarzyszenia, za ich pomoc i zaangażowanie w przygotowaniu tego wyjazdu.

Podziękowania jak zwykle składam na ręce wójta Stefana Dębskiego dla samorządowców, gdyż rozumiejąc potrzebę inwestowania w rozwój społeczeństwa świadomego i obywatelskiego, przeznaczają środki materialne na wspieranie tego typu inicjatyw.

Zatem do zobaczenia na następnym szlaku naszej wędrówki.

Zdjęcia w Galerii - Muzeum Powstania Warszawskiego

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.