Zimno, zimno mróz na dworze, czyli to i owo o zatruciu tlenkiem węgla

Może starsi pamiętają ze swojego dzieciństwa wierszyk, recytowany ongiś w zimowe wieczory:

"Zimno, zimno mróz na dworze,
ja do pieca drew dołożę.
Będzie ciepło i milutko,
będzie, będzie, ale krótko."

Już wtedy istniało (i do dziś pozostaje niestety aktualne!) niebezpieczeństwo zatrucia tlenkiem węgla czytaj TUTAJ. Jak w każdym zagrożeniu życia liczy się wówczas każda minuta: im szybsza pomoc, tym większa szansa na ocalenia życia/zdrowia. Ten cenny czas, w którym ratunek jest skuteczny, nosi nazwę złotej godziny.

Idzie
jedzie
płynie
ZŁOTA GODZINA,
w której się życie kończy,
a śmierć zaczyna.
Kto ją dogoni i zatrzyma?

Czy ty, świadku przygodny,
któryś nie był tchórzliwy lub wygodny?
Czy twoje dłonie, doktorze,
któryś dotarł w stosownej porze?
Może ty, marynarzu,
coś tonącego zauważył?
Czy nie twój radiowóz, policjancie,
przy kałuży krwi na asfalcie?
A może ty, strażaku,
nie ostatni w tym orszaku?

Idzie
jedzie
płynie
ZŁOTA GODZINA,
w której się życie kończy,
a śmierć zaczyna.
Kto ją dogoni i zatrzyma?

Z życzeniami, byśmy nigdy nie przegapili ZŁOTEJ GODZINY
lek. med. Maria Klajn

 

ZASTRZEŻENIE ODPOWIEDZIALNOŚCI

Artykuły kącika medyczno-satyrycznego mają charakter edukacyjny i nie mogą być traktowane jako profesjonalne konsultacje dotyczące konkretnych przypadków. Dokładamy wszelkiej staranności, by prezentowane w nim artykuły były rzetelne i zgodne z prawdą, jednak autorka artykułów, ani wydawca serwisu nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za domniemane szkody wynikające z korzystania z porad tu zawartych.

Jesteś tutaj: Strona Główna Archiwum Archiwum 2009 Kącik Medyczno - Satyryczny 2009 Zimno, zimno mróz na dworze, czyli to i owo o zatruciu tlenkiem węgla