W gronie przyjaciół

I nie musi być wcale szaro i smutno i nudno. A przekonałem się o tym w Ratowicach 19 października 2009 roku. Było serdecznie, przy pysznych ciastach i dobrych winach, ze śpiewem, przy wtórze akordeonu – instrumentu, który mi osobiście bardzo się podoba. Na ścianach gęsto wisiały różnorodne, własnoręczne prace, od obrazów malowanych olejną farbą po hafty oraz wycinanki.

Panie i panowie odświętnie ubrani, uśmiechnięci, prowadzący gwarne rozmowy, krzyżujące się nad słodko zastawionymi stołami. Niejeden człowiek w kwiecie wieku, słuchając gwaru przez otwarte okno, jednak nie będąc zupełnie zorientowanym w sytuacji, zastanawiałby się - cóż to za pełni energii i fantazji ludzie goszczą się tak wyśmienicie, a zdziwiony byłby ogromnie gdyby przez szyby dostrzegł posiwiałe głowy i twarze, na których nieznany rzeźbiarz wyrył rylcem czasu niejedną bruzdę.

 

  • 2
  • 3

Fot. Beata Jagielska

No i wszystko jasne. Byłem zaproszony na spotkanie seniorów. Jednak nie koniec na tym. Otóż okazuje się, że seniorzy Ratowic świetnie współpracują z analogiczną grupą z gminy Oława, a konkretnie z Janikowa i Bystrzycy, których nota bene właśnie gościli.

Inicjatorem spotkania oraz osobą koordynującą, była pani Stanisława Żukowska, emerytowana nauczycielka szkoły w Ratowicach, którą przez wiele lat zarządzała jako dyrektor.

Jak widać charyzma pozostała po dawnemu, tylko obecnie ujawnia się na nieco innym polu.

Cieszy to bardzo, gdyż przykład takiego zespołowego działania napawa optymizmem, zwłaszcza nas, ludzi w wieku pełnej aktywności zawodowej, bo to pokazuje, że przecież są otwarte pola dla różnych przedsięwzięć aż do późnych lat.

To również przykład, iż zawsze można być potrzebnym, zawsze można się czymś podzielić, czymś ubogacić otoczenie.

Na koniec jeszcze taka myśl refleksyjna, która zrodziła mi się w czasie tego fajnego spotkania, na którym byłem jednym z najmłodszych (42) gości.

Otóż patrząc z podziwem na rozgwarzonych seniorów, widząc ich przyjacielskie więzi, zdałem sobie sprawę, że zrodziły się one przed kilkudziesięciu laty, gdy to pokolenie było tak jak my teraz, w ferworze codziennych spraw i budowało świat, który odziedziczyło po pokoleniach poprzednich, identycznie jak moje przejmuje obecnie. A przecież za 20-30 lat, a nie jest to wcale tak dużo, właśnie my będziemy seniorami i oby nam starczyło wówczas sił, energii i aby nasze więzi przetrwały także pięknie próbę czasu.

W imieniu stowarzyszenia "Społeczny Komitet Mieszkańców Kamieńca Wrocławskiego i Łan" życzę Seniorom stu lat życia i cięgle mocnych, fantastycznych więzi, wiele pogody ducha, krzepkiego zdrowia i szacunku otoczenia, zwłaszcza młodego.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.