Nie tylko dla straży

Za sprawą wielu osób i instytucji, po różnych uzgodnieniach i gospodarowaniu środków finansowych, w Nadolicach Wielkich dnia 21 listopada 2009 roku poświęcono i przyjęto do zaszczytnej, a jednocześnie trudnej i bardzo potrzebnej służby, fabrycznie nowy wóz bojowy straży pożarnej marki Mercedes, który zastąpił mocno wysłużonego Jelcza, przechodzącego w tej jednostce nieodwołalnie do historii.

Galowo ubrani druhowie, reprezentujący wszystkie trzy jednostki z terenu gminy Czernica.

Czytaj więcej...

Dwanaście dni

Dwanaście. Dużo to czy mało? Właściwie wszytko zależy od skali, jaką przyłożymy do tej liczby. Dwunastu było apostołów, więc niezbyt wielu, ale ich działania przełożyły się na miliardy, a więc na ogromnie wiele. Dwanaście... Tyle właśnie dni życia zostało Oskarowi, głównemu bohaterowi (Leon Zamtsov) w sztuce "Oskar i Pani Róża" wystawianej na małej scenie w świetlicy "GOK" w Kamieńcu Wrocławskim.

Wzruszająca była to sztuka, pokazująca jak w obliczu nieuleczalnej choroby i bliskiej śmierci, przeżywać każdy kolejny dzień – jeden dzień za dziesięć lat.

Czytaj więcej...

Echo 2

11 listopada, czyli w kolejną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, został rozegrany drugi z kolei mecz rewanżowy samorządowcy kontra biznesmeni. Dla przypomnienia, pierwszy mecz zakończył się wynikiem 3:2 dla biznesmenów, rewanż zakończył się również zwycięstwem biznesmenów 4:3.

Miejscem drugiego meczu rewanżowego była hala sportowa pana Zbigniewa Wolfingera, który jak zawsze chętnie nam udostępnił obiekt do dyspozycji. Zacięty mecz zakończył się wynikiem 9:9. Tym razem samorządowcy pokazali, że żartów nie ma i trzeba się mieć przed nimi na baczności.

Czytaj więcej...

Okruchy czasu

Czas można zakląć w materię. I chyba właśnie z tego powodu tak jestem rozkochany w przedmiotach zmęczonych bezlitosnym smaganiem czasu, liczonego w sekundach, minutach, godzinach, latach, wiekach i całych tysiącleciach. Czas, czas, czas... nie ma na niego rady.

Być może nie każdy wie, że w Jeszkowicach jest piękna, zabytkowa elektrownia wodna, której początki sięgają 1918 roku. Właśnie w niej został zaklęty twórczy trud, techniczna myśl, połączona z pieczołowitym wykonaniem, nie takim taśmowym jak dziś, ale mozolnym, w pocie czoła zdolnych majstrów, którzy spracowanymi, sękatymi rękoma nadali bryle stali kształty utworzone przez zmyślne mechanizmy. Pokrętła z zakrzywionymi żeliwnymi szprychami, sprytne smarowniczki z dokręcanymi pokrywkami, wymagające cierpliwego dokładania smaru oraz pokręcania celem wciśnięcia go w trące się elementy. Obłe kształty masywnych, odlanych z żeliwa korpusów, bloków, archaiczne manometry z cyframi o pięknych kształtach i ze stylowymi wskazówkami, tabliczki znamionowe z tłoczonymi napisami i nieśmiertelnymi datami, i ta myśl natarczywie kołacząca się w głowie, że przecież tej ręki, która tę tabliczkę wykuwała – kiedyś w konkretnym czasie i okolicznościach, tak konkretnych jak moje patrzenie teraz i tak minionych jak minie czas mój, już nie ma. Czy ten bezimienny dla mnie człowiek, mógł się wówczas spodziewać, że po dziesiątkach lat ktoś wspomni o nim, patrząc na dzieło jego rąk, z takim sentymentem, zachwytem, i zatęskni za czasem którego nigdy nie dane było mu posmakować  i nawiąże jakąś sentymentalną więź, która tu na ziemi nigdy nie wyjdzie poza granice wyobraźni. A jednak właśnie tak się zdarzyło. Nagle w głowie poczyna krążyć myśl następna, i nowa, i jeszcze bardziej abstrakcyjna. Czy ja po sobie zostawię podobny ślad? Czy ktoś przystanie i spróbuje wyobrazić sobie moją twarz i moje czasy, i wszystkie okoliczności towarzyszące tej jednej chwil. To wielka niewiadoma.

Czytaj więcej...

W gronie przyjaciół

I nie musi być wcale szaro i smutno i nudno. A przekonałem się o tym w Ratowicach 19 października 2009 roku. Było serdecznie, przy pysznych ciastach i dobrych winach, ze śpiewem, przy wtórze akordeonu – instrumentu, który mi osobiście bardzo się podoba. Na ścianach gęsto wisiały różnorodne, własnoręczne prace, od obrazów malowanych olejną farbą po hafty oraz wycinanki.

Panie i panowie odświętnie ubrani, uśmiechnięci, prowadzący gwarne rozmowy, krzyżujące się nad słodko zastawionymi stołami. Niejeden człowiek w kwiecie wieku, słuchając gwaru przez otwarte okno, jednak nie będąc zupełnie zorientowanym w sytuacji, zastanawiałby się - cóż to za pełni energii i fantazji ludzie goszczą się tak wyśmienicie, a zdziwiony byłby ogromnie gdyby przez szyby dostrzegł posiwiałe głowy i twarze, na których nieznany rzeźbiarz wyrył rylcem czasu niejedną bruzdę.

Czytaj więcej...

Jesteś tutaj: Strona Główna Archiwum Archiwum 2009 Gazetka "Wokół Nas" 2009