Mokry rajd w Góry Suche

Tyle było zachodu, szykowania i już po wszystkim. Jest godzina 21:30 siedzę sobie przed komputerem i wspominam dzisiejszy wypad w góry.

W ramach projektu „Szlakami Integracji Społecznej” opracowanego i realizowanego przez stowarzyszenie „ Społeczny Komitet Kamieńca Wrocławskiego i Łan” grupa 38-ośmio osobowa mieszkańców z Ratowic, Czernicy, Jeszkowic, Gajkowa oraz Kamieńca Wrocławskiego pojechała zamówionym autokarem w Sudety Wałbrzyskie.

Celem było przejście trasy około piętnastokilometrowej, z Głuszycy Górnej do Schroniska Andrzejówka. Uczestnicy rajdu odznaczali się sporą różnicą wieku, co zupełnie nie przeszkadzało w fajnych relacjach osobowych i świetnej integracji środowiska.

To już drugi rajd w tym roku w ramach wspomnianego projektu.

Grupę poprowadził licencjonowany przewodnik – Mariusz Wojciechowski. Przekonuję się coraz bardziej do korzystania z usług przewodników, ponieważ daje to poczucie komfortu na szlaku oraz pozwala na czerpanie pełnymi garściami ciekawych informacji związanych z przemierzanym szklakiem.

Tak było też i tym razem. Przewodnik nie szczędził nam opowieści o ciekawej, a zarazem tragicznej, bo związanej z traumą II Wojny Światowej, historii związanej z pasmem Gór Sowich. W miejscowych kopalniach, wyrobiskach, kamieniołomach i sztolniach wielu przymusowych robotników traciło swoje zdrowie, siły, a często i życie.

Przewinęły się wspomnienia dawnych mieszkańców mijanych osad , opowieści o poszczególnych domach leżących na naszej trasie, pracach związanych z zalesianiem tego obszaru gór, ciekawostkach mijanych miejsc.

Pogoda choć początkowo dosyć łaskawa, to jednak w miarę przemierzania kolejnych etapów zaczęła się pogarszać, by przy końcu naszej wędrówki przekropić nas deszczem. Troszkę pokrzyżowało to nasze plany, a mianowicie ogniska z kiełbaskami, do którego przygotowaliśmy się profesjonalnie, zabierając rozkładany stół biesiadny, moc kiełbasek, chleb, pyszny smalec, przyprawy, soki i temu podobne. Była i niespodzianka, gdyż koleżanka Weronika Herich (z Ratowic) napiekła ogrom pysznych rogali, uznawanych za smakowity produkt regionalny Ratowic. Zapewniam, że były one miłym akcentem łechcącym nasze podniebienia.

No, ale wracając do głównego wątku, okazało się, że z ogniska nici. Jednak od czego głowa na karku i determinacja działania. Wypakowaliśmy z autobusu nasze wyprowiantowanie do schroniska, a tam gospodarze za drobną odpłatą usmażyli nam kiełbaski i rozsiewające miły aromat - podali na wielkich półmisach do spożycia. Zaimprowizowany szwedzki stół cieszył się zatem powodzeniem.

Pomimo obfitości naszego prowiantu, ku zadowoleniu gospodarzy, nasza grupa zostawiła i trochę grosiwa, zamawiając różne specjały schroniskowej kuchni.

A jak już sobie nieźle podjedliśmy, to tradycyjnie zaczęły się śpiewy przy wtórze gitar.

I w ten oto sposób wnętrze jadalni na parę godzin zamieniło się w miejsce śpiewu, śmiechu, gwarnych rozmów, że o kawałach na różną okoliczność nie wspomnę.

Świetnym akcentem była dwudziesta trzecia rocznica ślubu Wiesia i Alicji Haniszewskich z Ratowic. Wiesiek zresztą przygotował się do obchodów w sposób bardzo profesjonalny zakładając, w tajemnicy przed żoną przygotowaną koszulkę ze stosownymi napisami, którą wcześnie rano własnoręcznie i z zapałem opisywał w piwnicy. No i nie obyło się bez gromkiego "sto lat" i standardowego "gorzko, gorzko".

Podsumowując nasz niedzielny górski wypad trzeba przyznać, że był fantastycznym czasem spędzonym w gronie fajnych ludzi. W dobie atomizacji i ogromnego indywidualizmu, kiedy rwą się wszelkie relacje oraz więzi społeczne, tak spędzony wspólnie i aktywnie czas jest działaniem nie do przecenienia. Ze swojej strony zachęcam bardzo do korzystania z ofert naszych gminnych stowarzyszeń, a wszystkich pozytywnie "zakręconych" działaczy społecznych do kontynuowania projektów i wychodzenia z coraz szerszą ofertą.

Jesteśmy świadkami, a zarazem uczestnikami budowy coraz bardziej obywatelskiego społeczeństwa. Kończąc - należą się ogromne podziękowania włodarzom naszej gminy za zrozumienie potrzeby finansowego wspierania projektów realizowanych przez stowarzyszenia.

W imieniu organizatorów składam podziękowania uczestnikom naszego rajdu za wykazanie się dużą kulturą osobistą, dyscypliną, samozorganizowaniem, a co najważniejsze za wspólnie spędzony czas. Już zupełnie na sam koniec wypada sobie życzyć rychłego spotkania na kolejnym wypadzie.

Zdjęcia w Galerii - Góry Suche

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Jesteś tutaj: Strona Główna Archiwum Archiwum 2009 Chodziarze 2009 Mokry rajd w Góry Suche