Próba 2009 - szalony rajd w barwach gminy

145 kilometrów trasy górskiej do pokonania w 48 godzin - jeśli nigdy nie spróbowałeś takiej ekspedycji, to tak jak my przed startem nie masz zielonego pojęcia co znaczy taki maraton. Start w tym rajdzie, gdzie nie liczy się żadne pierwsze, drugie, ani inne miejsce, a jedynie fakt dojścia do mety w wyznaczonym czasie, był rzuceniem przez nas, czyli Bernadę Salwach (Czernica), Leszka Haniszewskiego (Ratowice) oraz mnie, czyli Piotrka Gróbarczyka (Kamieniec Wr.) rękawicy GÓROM www.przejsciekotliny.pl

Pomimo ogromnej determinacji oraz woli przejścia wszystkich etapów, góry w tej walce wyszły zwycięsko. W połowie piątego etapu, mając za sobą 94 oficjalne kilometry, a tak naprawdę około 110 km z powodu błądzenia na szlaku oraz około pięciu kilometrów niezaliczonego etapu, w obliczu braku fizycznej możliwości zmieszczenia się w limicie czasu oraz ogólnego zmęczenia, podjeżdżając samochodem na piąty punkt kontrolny zgłosiliśmy rezygnację z dalszej walki. Jednak przeszliśmy jeszcze około trzech kilometrów do miejsca skąd mąż Bernady zabrał nas na miejsce mety, a następnie do Wrocławia.

Poczynania nasze śledzić można było bezpośrednio na witrynie www.spolecznykomitet.pl, a to dzięki ofiarnej pracy Agnieszki, która cierpliwie wysłuchiwała relacji w dzień i w nocy, skrupulatnie wklepując teksty oraz wklejając zdjęcia na stronę. Dzięki temu nawiązała się fantastyczna więź między nami, którzyś my uczestniczyli w rajdzie oraz wszystkimi przyjaciółmi, głównie z naszej gminy, którzy śledzili nasze poczynania.

Bardzo cieszyły nas telefony z zapytaniami oraz dopingiem do dalszego wysiłku. A wysiłek był rzeczywiście ogromny, raz z powodu długiej i ciężkiej trasy, dwa - ze złego, przeładowanego ekwipunku. Nasze plecaki ważyły około 15 kg, a to ciężar znaczny, dający o sobie znać od mniej więcej trzydziestego kilometra. Również buty, przynajmniej moje, pozostawiały wiele do życzenia. O ile na płaskim terenie swobodnie przemierzałem nimi sporo kilometrów to jednak podejścia, a głównie zejścia objawiły się fatalnym zwijaniem się wkładek, które po kilkunastu metrach schodzenia znajdowały się pod palcami stóp, natomiast miękkie podeszwy sprawiały dotkliwy ból na kamienistych szlakach.

Dramaturgia marszu zatem zwiększała się w miarę upływu czasu oraz przemierzonych kilometrów. Pomimo tego tworzyliśmy zgrany zespół, a Bernada jako przedstawicielka pań dała jak najlepsze świadectwo kobiecej wytrwałości i zaciętości. Walka, którą stoczyć trzeba było ze swoimi słabościami toczyła się głównie po zakończeniu krótkich odpoczynków. Aby móc kontynuować marsz, trzeba było najpierw zmusić mięśnie do jakiegokolwiek ruchu, a nie było to proste, stąd śmialiśmy się, że jesteśmy kiwaczki, ponieważ pierwsze dziesiątki metrów szliśmy na prawie sztywnych nogach kołysząc się na boki - co wyglądało komicznie.

Prawdą jest, że nastawiliśmy się na przejście wszystkich etapów w oznaczonym czasie, jednak nasza porażka jest i tak dla nas sukcesem, a przygody i przeżycia pozostaną w naszych wspomnieniach do końca naszych dni.

W przyszłym roku, jak Bóg pozwoli, ponownie rzucimy rękawicę górom, a nie będziemy już takimi żółtodziobami jak byliśmy tym razem i mamy nadzieję na zwycięstwo. Reprezentować będziemy barwy naszej Gminy.

W czasie tej wyprawy mieliśmy na naszych plecakach proporce z herbem gminy i nazwy miejscowości, które reprezentowaliśmy oraz loga 2óch stowarzyszeń: z Kamieńca oraz Ratowic. Na koniec pragnę zachęcić śmiałków z naszej gminy do wspólnego przygotowania się i startu w następnej edycji "Przejścia Kotliny" pt. PRÓBA 2010. Do zobaczenia na szlaku.

W dniach 18-19-20 września 2009 roku odbędzie się marsz wokół Kotliny Jeleniogórskiej "Próba 2009".

Dystans - 145 km, czas przeznaczony na przemarsz - 48 godzin.

Z terenu naszej gminy startują trzy osoby:

  1. Bernada (Czernica)

  2. Leszek (Ratowice)

  3. Piotrek (Kamieniec Wrocławski)

Przebieg całej wyprawy śledzić będzie można na naszej stronie od godziny 20:00 18.09.2009r. do godziny 20:00 20.09.2009r. Co 5 godzin będą aktualne informacje na jakim etapie są nasi wędrowcy oraz fotografie z trasy.

Ilość osób startujących z całej Polski to około 200.

Kontakt z uczestnikami pod numerem telefonu 607-684-501 Piotrek.

Zapraszamy do śledzenie tej wyprawy, aktualne wiadomości co 5 godzin na naszej witrynie www.spolecznykomitet.pl

Strona oficjalna marszu pod adresem www.przejsciekotliny.pl

Do startu kilka minut...!!!

Już za chwilę startujemy. Na miejscu doliczyłem się 250 osób, co przekracza ostatnią oficjalną listę o kolejne 50 osób! Jesteśmy w świetnych nastrojach. Panuje gorąca atmosfera. Jeszcze parę minut dzieli nas od "Próby 2009", czyli marszu wokół Kotliny Jeleniogórskiej. Jest to marsz, który trwać będzie przez 48 godzin, a do pokonania mamy 145 km.

Pozdrawiamy gorąco wszystkich Internautów, którzy śledzą nasze dokonania. Co parę godzin będzie ukazywała się świeża relacja z marszu wraz ze zdjęciami. Zapraszamy do odwiedzania naszej strony www.spolecznykomitet.pl

Zdjęcia jakości ekstremalnej:)

7,5 km za nami...

Minęliśmy Szrenicę. STOP. 7,5 km marszu za nami. STOP. Przed nami Śnieżne Kotły. STOP. Czujemy się świetnie. STOP. Jesteśmy pełni entuzjazmu. STOP. Niebo jest pięknie rozgwieżdżone. STOP. Po lewej stronie widać Jelenią Górę. STOP. Na rykowisku ryczą jelenie. STOP. Wieje rześki wiatr. STOP. Za dwie godziny następna relacja. STOP. Mamy nadzieję, że dożyjemy:D. STOP. Chwilowe problemy techniczne z możliwością wysyłania MMS-ów ze zdjęciami, za co przepraszamy. STOP. Pozdrawiamy. STOP

17,5 km za nami...

Jesteśmy właśnie w schronisku Odrodzenie, pijemy ciepłą herbatkę i jemy ciepły posiłek. STOP. Za nami 17,5 km, idziemy w tempie 5,5 km/h. STOP. Jesteśmy bardzo zadowoleni. STOP. Jest piękna widoczność i są bardzo dobre warunki na marsz - pomimo późnej pory:). STOP. Leszek życzy wszystkim wszystkiego najlepszego i zapewnia, że marsz jest tak cudownym przeżyciem i niech wszyscy żałują, że ich tu nie ma. STOP. Bernada pozdrawia wszystkich i życzy sobie kanapkę:). STOP. Pozdrawiamy wytrwałych Internautów, trzymajcie za nas kciuki!! STOP.

Za nami trudne 21 km...

Jesteśmy w schronisku na Równi pod Śnieżką. STOP. Pijemy gorącą herbatę. STOP. Przeszliśmy 21 km, była to trudna trasa, ze stromymi podejściami, gdzie łatwo o kontuzję. STOP. Odczuwamy już zmęczenie. STOP. Opatrujemy nogi, ściągamy ciężkie buty, wszyscy doświadczyliśmy niewielkich otarć na stopach. STOP. Czeka nas bardzo trudne podejście na Śnieżkę. STOP. Niebo jest bezchmurne, panuje świetna atmosfera. STOP. Ludzie, którzy biorą udział w marszu się rozstrzelili, nie idziemy już zwartą grupą. STOP. Nie jesteśmy ani na początku, ani na końcu, myślę, że jesteśmy w połowie tego peletonu. STOP. Pozdrawiamy i dziękujemy wszystkim Internautom, że wspierają nas w tym wysiłku. STOP. Następna relacja za 2 godziny. STOP

108 km do mety:)

O 7:30 dotarliśmy na Przełęcz Okraj. STOP. Mieliśmy przerwę na ranne oporządzenie siebie. STOP. Najtrudniejsza część marszu za nami. STOP. Entuzjazm nie umarł w nas. STOP. 108 km aż, a może tylko do mety, mamy nadzieję, że damy radę. STOP. Jesteśmy w sumie w ogonku całej tej przeprawy, ale nie liczy się to, kto pierwszy dojdzie, a - czy w ogóle zmierzy się z taką trasą i dotrze do mety, czego sobie serdecznie życzymy. STOP. Cieszymy się bardzo, że nas wspieracie duchowo. STOP. Pozdrawiamy gorąco. STOP

Nadal idziemy...:)

Idziemy. STOP. Góry są dostępniejsze dla nas, niż poprzednia część marszu, nie ma stromych podejść, ani zejść. STOP. Ale pojawiła się kolejna przeszkoda, trasa nie jest zbyt dobrze oznakowana. STOP. Nie dość, że porobiły się małe grupki po rozstrzeliwane w promilu kilku kilometrów, to nie ma za kim pójść w razie zgubienia właściwego szlaku. STOP. Ale wytrwale idziemy zgodnie z mapą. STOP. Musimy się pilnować i mieć baczną uwagę, aby się nie zgubić. STOP. Dziękujemy za miłe i częste telefony od ludzi, którzy nam kibicują i duchowo towarzyszą. STOP. Nogi i zmęczenie jest bardzo odczuwalne, ale hart ducha jest. STOP. Od poprzedniej relacji idziemy bez przerw. STOP. Pogoda nam dopisuje. STOP. Szumią modrzewiowe lasy. STOP. Trzymają się nas dobre humory. STOP. Robimy całe mnóstwo fotografii, które ukażą się na naszej witrynie po weekendzie. STOP. Pozdrawiamy. STOP

Zabłądziliśmy...

Jak wcześniej informowałem szlak jest bardzo prymitywnie oznakowany i żadnej duszy na drodze o pomoc nie można zapytać. STOP. Tak więc zabłądziliśmy, przez tą sytuację musieliśmy nadrobić aż 3,5 km, czyli uciekła nam cenna godzina marszu. STOP. Na ratunek przyszedł nam grzybiarz, który nas pokierował, wielkie dzięki dla tego pana. STOP. Wróciliśmy na szlak, ale za chwile znów było kłopotliwe rozdroże i niem wiedzieliśmy jak mamy się pokierować. STOP. Na szczęście nadeszła grupka przyjaciół, którzy również brali udział w tym przedsięwzięciu. STOP. Razem rozważyliśmy za i przeciw, przestudiowaliśmy mapę i dzięki Bogu wybraliśmy prawidłową drogę. STOP. Kolejny etap marszu był równie trudny co sam początek. STOP. Ciężka do pokonania była różnica poziomów, praktycznie 200 metrów. STOP. Mozolnie pokonywaliśmy wystające pędy i korzenie młodych drzew, a na dodatek szliśmy ciągle w pozycji schylonej. STOP. O godzinie 12:00 byliśmy pod skałkami o nazwie Konie Apokalipsy, gdzie zrobiliśmy sobie pół godzinną przerwę na spanie. STOP. Ja (Piotrek) i Leszek usnęliśmy od razu, Bernadka pełniła wartę. STOP. Po tak krótkim odpoczynku kompletnie nie chciało nam się wstawać, przez ta chwilę mięśnie się zastały i ciężko było je zmusić do ponownego wysiłku. STOP. Leszek: Bolą mnie takie mięśnie, o których nie miałem pojęcia, że je posiadam:). STOP. Idziemy wyschniętym potoczkiem, zapewne porą jesienną jak i wiosenną jest tu rwąca rzeka. STOP. Na nogach pojawiają się pierwsze, uporczywe pęcherze. STOP. Przez to, że zabłądziliśmy i straciliśmy godzinę czasu - nie zdążymy do punktu gdzie wydają obiad:(. STOP. Ale pomimo zmęczenia jesteśmy ogromne zadowoleni, że zdecydowaliśmy się na udział w tej "próbie". STOP. Nie jesteśmy nastawieni na żadne osiągnięcia czasowe, dla nas sukcesem będzie dotarcie na metę. STOP.

Cieszymy się, że relacja jest poczytna i z sukcesem oglądana na naszej stronie. STOP. Dziękujemy wszystkim! STOP. Można do nas zadzwonić i porozmawiać, tzn. my możemy z radością posapać naszymi zmęczonymi płucami do telefonu:). STOP.

Myślę, że pokonaliśmy około 50 km, ale przez to, że się zagubiliśmy to straciliśmy już rachubę. STOP. Za ponad godzinę będziemy w punkcie kontrolnym, więc będziemy wiedzieć ile realnie kilometrów za nami. STOP. Dzisiaj chcemy przejść maksymalnie jak najwięcej kilometrów, mamy nadzieję, że 90 nas nie zabije:). STOP. Każda górka, każde podejście to dla nas duży wysiłek, nogi bolą, stopy drętwieją, ale jesteśmy pełni entuzjazmu. STOP. Podziwiamy kondycję Bernady, która narzuca nam tempo i zagrzewa do dalszego marszu. STOP.

Podziękowania dla Agnieszki, która relacjonuję to wszystko o każdej porze dnia czy nocy, jesteśmy wdzięczni i serdecznie całujemy:). STOP. Pozdrawiamy naszych kolegów i koleżanki, z którymi codziennie chodzimy na kijki. STOP. Szczególnie gorąco pozdrawiamy nasz kochane rodziny (pozdrawia i Leszek i Bernadka i ja - Piotrek). STOP. Pozdrawiamy wszystkich i dziękujemy za kibicowanie i pragniemy, aby tak dalej miło nas zagrzewać do pokonywania kolejnych kilometrów. STOP.

Walka z własnymi słabościami...

Jesteśmy w Janowicach Wielkich. STOP. Mieliśmy możliwość dojść do ładu ze sobą i sporządzić jako taką toaletę przy napotkanym strumieniu. STOP. Jesteśmy bardzo zmęczeni, właśnie na tym etapie zaczęła się walka ze swoimi słabościami. STOP. Odchudziliśmy nasz ekwipunek, który nieśliśmy na plecach, rzeczy zostały w depozycie, a my mamy nadzieję, że lżejsze plecaki ułatwią nam kolejne kilometry marszu. STOP. Jemy właśnie obiad, gorący posiłek bardzo nas pobudza i dodaje sił. STOP. Nie wiemy czy będziemy mogli dzisiaj znaleźć czas na spanie, chcemy zrobić przynajmniej 20 kilometrów, możliwe, że będziemy iść całą noc. STOP. 53 osoby już wycofały się z "Próby 2009", czyli marszu liczącego sobie 145 km w 48 godzin. STOP. Ale muszę powiedzieć, że mamy duże szanse na ukończenie maratonu, ponieważ jesteśmy bardzo zdeterminowani i tak łatwo się nie poddamy. STOP. Pozdrawiamy ciepło i trzymajcie za nas kciuki!!! STOP.

Zagubieni cz. II

Niestety znów zeszliśmy z trasy, musieliśmy nadrobić 6 km. STOP. Jesteśmy na odcinku Bolczów-Jelenia Góra. STOP. Zmierzamy na górę Dudziec. STOP. Bardzo trudny szlak, nie dość, że jest ciemno to znów nie widać znaków. STOP. Chcemy iść do godziny 24:00,a później jednak musimy odpocząć, chcemy przeznaczyć 4 godziny na sen. STOP. Jeśli dalej będziemy błądzić to nie wiemy czy zdążymy dojść choć bardzo nam na tym zależy, aby dotrwać do mety. STOP. Jeśli dojdziemy do 4 punktu kontrolnego (patrz mapa) to i tak będzie wielki sukces. STOP. Nie ustajemy w walce. STOP. Ale na pewno jeszcze nie jesteśmy w połowie trasy. STOP. Nogi odmawiają już posłuszeństwa. STOP. Dziękujemy za doping i pozdrawiamy. STOP. Życzcie nam powodzenia!!!:) STOP.

TRASA:

  • Stacja GOPR "Marysieńka" Szklarska Poręba (ok. 710 m n.p.m.)

  • Hala Szrenicka (ok. 1200 m n.p.m.)

  • Szrenica (1362 m n.p.m.)

  • Śnieżne Kotły (Czarcia Ambona, ok. 1490 m n.p.m.)

  • Śmielec (1424 m n.p.m.)

  • Śląskie Kamienie (1413 m n.p.m.)

  • Przełęcz Karkonoska (1198 m n.p.m.)

  • Słonecznik (ok 1420 m n.p.m.)

  • Równia pod Śnieżką

  • Śnieżka (1602 m n.p.m.)

  • Czarna Kopa (1407 m n.p.m.)

  • Sowia Przełęcz (1164 m n.p.m.)

  • Skalny Stół (1281 m n.p.m.)

  • Przełęcz Okraj (1046 m n.p.m.)

  • Rozdroże pod Sulicą (920 m n.p.m.)

  • Przełęcz Kowarska (727 m n.p.m.)

  • Przełęcz pod Bobrzakiem (808 m n.p.m.)

  • Skalnik (945 m n.p.m.)

  • Przełęcz Rudawska (739 m n.p.m.)

  • Wołek (878 m n.p.m.)

  • Polana Mniszkowska (711 m n.p.m.)

  • Zamek Bolczów

  • Janowice Wielkie

  • Różanka (628 m n.p.m.)

  • Przełęcz Radomierska (523 m n.p.m.)

  • Dudziarz (634 m n.p.m.)

  • Leszczyniec (608 m n.p.m.)

  • Baraniec (720 m n.p.m.)

  • Przełęcz Komarnicka (ok. 660 m n.p.m.)

  • Przełęcz pod Kobyłą (ok. 590 m n.p.m.)

  • Przełęcz Widok (Kapella, 582 m n.p.m.)

  • Chrośnicka Przełęcz (538 m n.p.m.)

  • Okole (721 m n.p.m.)

  • Chrośnica

  • Góra Szybowcowa (561 m n.p.m.)

  • Jeżów Sudecki

  • Góra Gapy

  • Perła Zachodu

  • Godzisz (501 m n.p.m.)

  • Goduszyn

  • Wojcieszyce

  • Zimna Przełęcz (525 m n.p.m.)

  • Bobrowe Skały (ok. 600 m n.p.m.)

  • Górzyniec

  • Zbójeckie Skały (ok. 650 m n.p.m.)

  • Zakręt Śmierci (ok. 790 m n.p.m.)

  • Wysoki Kamień (1058 m n.p.m.)

  • Kopalnia kwarcu "Stanisław" (Rozdroże pod Izerskimi Garbami)

  • Rozdroże pod Cichą Równią (943 m n.p.m.)

  • Przełęcz Szklarska (886 m n.p.m.)

  • Przedział (1063 m n.p.m.)

  • Schronisko "Kamieńczyk"

  • Stacja GOPR "Marysieńka" Szklarska Poręba

Kolorami oznaczono poszczególne pasma górskie:
  • Karkonosze

  • Rudawy Janowickie

  • Góry Kaczawskie

  • Góry Izerskie

Łącznie około 145 km, suma przewyższeń i obniżeń to około 5500 m.

 

Czas na odpoczynek

Jednak już położyliśmy się spać (godz. 21:30). STOP. Wstajemy o godzinie 2:00 nad ranem i ruszamy dalej w trasę. STOP. Wszystkim mówimy dobranoc. STOP.

Ruszamy dalej!

Wstaliśmy, czujemy się nie najgorzej:). STOP. Mamy wielka nadzieję na dotarcie do punktu końcowego. STOP. Wieczorem dzwonili koledzy i dodawali otuchy, dziękujemy za wsparcie:). STOP. Pozdrawiamy, kolejna relacja wraz z kolejnymi sukcesami - miejmy nadzieję;). STOP.

3 punkt kontrolny zdobyty!

Trudno nam było wrócić na szlak, kluczyliśmy po lesie, ale wykluczyliśmy dobrą drogę i zdobyliśmy 3 punkt kontrolny. STOP. Robimy sobie coraz więcej przerw, kilkuminutowych, ale zawsze musimy się rozruszać po przerwie. STOP. Największym błędem jaki popełniliśmy to przeciążone plecaki niepotrzebnymi rzeczami. STOP. Mając taki ciężki bagaż już na początku straciliśmy dużo sił. STOP. Do mety zostało 63 km, mamy nadzieję, że dzisiaj je przejdziemy! STOP. Pozdrawiamy:) STOP

51 km do mety i tam właśnie zmierzamy:)

Minęliśmy 4 punkt pomiarowy, 51 km do końca marszu. STOP. Wstąpił w nas nowy duch bojowy, nowe siły i jeszcze większa determinacja, aby osiągnąć sukces, czyli ukończyć marsz. STOP. Zmierzamy na Szybowcową Górę. STOP. Nogi bolą, mięśnie się zastają nawet po krótkiej przerwie, musimy robić rozgrzewkę. STOP. Musimy iść 5,2 km/godz., żeby zdążyć ukończyć trasę w przewidzianym czasie. STOP. A jeśli nie zdążymy, to będziemy iść ile nam czas i siły pozwolą. STOP. Pozdrawiamy gorąco wszystkich. STOP.

Koniec marszu..

Zrezygnowaliśmy z kontynuowania marszu (około godz. 13:00) z powodu zmęczenia. Oficjalnie przeszliśmy 94 km, a nieoficjalnie (przez błądzenie po niezbyt oznakowanym szlaku nadrobiliśmy bardzo dużo kilometrów) - około 120 km. Z połowy 5 etapu dojechaliśmy samochodem na 5 punkt kontrolny, tam zgłosiliśmy rezygnację i piechotą pokonaliśmy jeszcze około 4 km - gdzie przy drodze Jelenia Góra-Wrocław czekaliśmy na transport do Wrocławia. Jednak naszym zdaniem i tak odnieśliśmy wielki sukces jak na pierwszy raz w tak długim i ciężkim maratonie. Wszystkim bardzo dziękujemy za telefony, dodawanie nam otuchy, wspieranie, śledzenie naszych dokonań na naszej stronie, jesteśmy bardzo wdzięczni. Całkowita relacja wraz ze zdjęciami już wkrótce na naszej stronie w zakładce CHODZIARZE, proszę śledzić naszą witrynę. Pozdrawiamy!

Zdjęcia w Galerii - Próba 2009

Jesteś tutaj: Strona Główna Archiwum Archiwum 2009 Chodziarze 2009 Próba 2009 - szalony rajd w barwach gminy