Poranek

Domy na ulicy Szkolnej (Kamieniec Wr.) - widok z wału przeciwpowodziowego (Gajków)

Początek przygody.

Zapewne pierwsza myśl jaka się nasuwa patrzącym na naszych chodziarzy to taka, że przyszła moda na Nordic Walking i niektórzy z nas jej ulegli. Jednak początek był zupełnie prozaiczny i inny.

Oto pewnego lutowego dnia roku 2008 mocując się z moim dorastającym synem doznałem kontuzji prawego ramienia i to na tyle uciążliwej, że zupełnie nie mogłem pracować prawą ręką. Zacząłem więc chodzić wałami nad kanałem i intensywnie ćwiczyć bark. Oprócz postępów w sprawności ręki, zauważyłem również bardzo pozytywne zjawiska zachodzące w mojej psychice i kondycji fizycznej. Po rannej wędrówce mój umysł pracował znacznie lepiej, odniosłem wrażenie, że jestem bardziej wypoczęty, praca szła mi o wiele sprawniej i efektywniej.

Pewnego razu podzieliłem się moimi spostrzeżeniami z moim kolegą Krzyśkiem Suś i zaproponowałem wspólne marsze. Jako, że Krzysiek jest człowiekiem czynu, natychmiast przystał na propozycję i zaproponował, że przyniesie kijki do chodzenia. Muszę szczerze przyznać, że taka technika chodzenia była mi zupełnie nieznana, ale z otwartością na nowe - przyjąłem tę propozycję. Tak oto codziennie rano przemierzaliśmy razem trasę nad kanałem o długości ponad pięciu kilometrów, a w soboty dwa razy tyle.

Cdn...

Piotr Gróbarczyk