Przybywa Chodziarzy

Kanał żeglugowy - brzeg po stronie Gajkowa - na wysokości kościoła

I tak oto wiosna zagościła na dobre. W rozmowach ze znajomymi często wspominałem o swoim chodzeniu i dobrych rezultatach z tym związanych. Oczywiście za każdym razem zachęcałem do wspólnych spacerów, ale każdy tylko przytakiwał i na tym się kończyło.

Pierwszym solidnym chodziarzem (po Krzyśku, który z racji zawodowych nie mógł chodzić regularnie) był Jurek Misztal. Wykazał się rzeczywiście niemałym samozaparciem, gdyż walka z niewyćwiczonymi mięśniami była trudna. Wysiłek, który poniósł w pierwszym tygodniu zaczął przynosić pierwsze efekty. Z radością obserwowałem jak z dnia na dzień pokonywanie wzniesień i zwiększanie tępa marszu przychodzi Jurkowi łatwiej. W rozmowach z nim i w jego zachowaniu widać było coraz więcej radości i witalności. Chodzenie stało się dla niego istotną wartością.

To dzięki Jurkowi zacząłem chodzić o godzinie piątej dwadzieścia. Do dziś wiele osób mówi, że to katorga, ale tylko dlatego, że nie zakosztowali takich spacerów.

Wspólne chodzenie to nie tylko trening dla ciała, ale to czas na pogawędki. Z Krzyśkiem rozmawialiśmy głównie o sprawach technicznych, zawodowych, a czasami filozoficznych, natomiast z Jurkiem zawsze roztaczaliśmy wizje rozwoju stowarzyszenia i poruszaliśmy tematy związane ze sprawowanym przez nas mandatem radnego. W ten sposób ukuło się wiele spraw, które następnie nabrały tępa, a ta strona jest tego dobitnym dowodem, wiele o niej rozmawialiśmy, jak ma wyglądać, co zawierać, jak ją finansować i temu podobne.

Po Jurku dołączył do nas Wojtek Przyślewicz, ale o tym napiszę innym razem.

Cdn...

Piotr Gróbarczyk