Dołącza Wojtek, Andrzej i Inni

Wojtek Przyślewicz choć głowę ma siwą, to jednak kondycję zupełnie młodzieńczą. Prawdą jest, że trochę musiałem namawiać Wojciecha do wymarszu z Nami na trasę, ale w końcu stało się. Żeby prawdę pisać, należy mocno zaznaczyć, że wcześniej zaczął z Nami chodzić Andrzej Węgliński, obecnie mieszkający poza Naszą Gminą, ale wywodzący się z Łan. Mocny ten zawodnik, mowa o Andrzeju, jest bardzo wiernym chodziarzem, zresztą wraz z Wojciechem. Po namowach przyłączyła się moja żona Dorota (chwilowo kontuzjowana), a na czas wakacyjny (ze względu na charakter pracy) Jacek Pawlus - Nasz nowy, a zarazem bardzo udany mieszkaniec Kamieńca Wrocławskiego, a urodzony w Kamieńcu Ząbkowickim, żeby było śmieszniej. Do podstawowego składu, chodzącego codziennie, dołącza Beata Lewandowska z Łan, a do marszów sobotnich i jako druga tura w środy, dołączają Ela Kalityńska z Kamieńca Wr. oraz Halinka Kogut z Czernicy.

I tak oto zaczęła się przygoda z kijkami, nie na fali mody czy fanaberii, lecz z potrzeby ruchu i chęci wspólnego bycia ze sobą. Zaczęły dochodzić Nas słuchy o innych osobach chodzących podobnie jak My. Czy były one prekursorami czy też My, dzisiaj nie ma to żadnego znaczenia. Wszak najwięcej satysfakcji daje oddychanie porannym, rześkim powietrzem, uśmiechnięte twarze przyjaciół, piękny wschód słońca, miła pogawędka w czasie wędrówki, odgłosy budzącej się przyrody i jeszcze wiele innych rzeczy, których nie sposób opisać, a jedynie trzeba doświadczyć, czego osobiście każdemu życzę.

Aby zarazić jeszcze inne osoby tym pięknym sportem, zaczęliśmy jeździć w soboty do Jelcza-Laskowic, gdzie z wójtem Naszej Gminy - Stefanem Dębskim oraz Jarkiem Jagielskim - sołtysem i radnym Ratowic w jednej osobie, przemierzaliśmy przez dwa miesiące piękne dukty leśne dochodząc z nad pierwszego jeziorka, aż do stawów rybnych w Mokrym Dworze.

Zapaleni ideą propagowania tej dyscypliny, na kolejne dwa miesiące już nowego roku 2009, przenieśliśmy się do Łan, gdzie godnie honory domu pełnił Zbyszek Wolfinger - udostępniając Nam Swój zespół boisk jako bazę wypadową. Odbyły się tam dwa ogniska z pieczeniem kiełbasek, a często po powrocie z trasy Nasz kochany Zbyszek czekał z gotową, niezwykle pyszną herbatką z sokiem malinowym. Bardzo Nas wzruszał ten przejaw serca i dobroć Zbyszka, dlatego w tym miejscu pragnę Mu jeszcze raz gorąco podziękować za wszystko. Mamy zamiar powrócić jeszcze do Łan na sobotnie chodzenie. Żywimy nadzieję, że jak zawsze zostaniemy serdecznie przyjęci.

W miesiącu marcu zaczęliśmy chodzić w Ratowicach, dziś właśnie byliśmy po raz pierwszy. Wszystkich chętnych do włączenia się zachęcamy i zapraszamy. Brak kijków nie stanowi problemu, gdyż mamy pewną nadwyżkę, a poza tym nie jest to konieczny warunek udziału.
Następnym razem napiszę o Naszych górskich wypadach. Myślę, że nie zanudziłem Ciebie Drogi Czytelniku. Choć się nie widzimy, to jednak tych kilka skleconych, niezbyt poradnie słów sprawia, że nawet w świecie wirtualnym możemy nawiązać nić serdecznej relacji.

  • 446
  • 447
  • 449
  • 848
  • 864
  • 872
  • 877
  • 879

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Jesteś tutaj: Strona Główna Archiwum Archiwum 2009 Chodziarze 2009 Dołącza Wojtek, Andrzej i Inni